Posted on 18:26 by Moi

Możemy porozmawiać z facetem, żeby w takim razie nie mówić tego co ma być nie istotne, powiedzieć, że był taki pewny mówiąc te słowa jakby wiedział, iż nie ważne co i tak to się skończy. U mnie zmocowało to poważną rozmową i związkiem. Tak więc polecam!

kiedyś.

Posted on 10:30 by Moi

Dlaczego jeśli nam na kimś zależy, nie potrafimy o tym mu powiedzieć? Nawet wtedy gdy on nam to mówi. Przecież jakie to romantyczne gdy partner mówi po raz pierwszy, że mu na nas zależy, my również mówimy co czujemy, a na koniec całujemy się- najbardziej znana scena wszelkich romantycznych produkcji hollywoodzkich. Każda panna chciałaby aby tak owa sceneria pojawiła się w jej życiu. A więc czy ze mną jest coś nie tak? Że reaguję chowając twarz w jego ramiona, śmiejąc się jak głupi do zera. O nie zaraz, przecież wykrztusiłam, że jest kochany.
Zawsze wychodziłam z założenia, że niewypowiedziane słowa bolą później o wiele mniej. Tyle, że jeśli chcemy aby związek większego lub mniejszego kalibru się rozwiną musimy je wypowiedzieć. Ale złamane serce jest konsekwencją tak bolesną, przerażającą i jak zawsze zbyt długo trwającą, że nie jestem pewna czy warto, bo nie chcę jej odczuć po raz kolejny. Zwłaszcza wtedy gdy po jakże pięknych słowach, na które tyle czekałam, tak bardzo się zastanawiałam jak sformułować to pytanie "czy ci zależy?", słyszę odpowiedź bez potrzeby zadawania tego pytania, a następnie padają słowa "powiem ci coś jeszcze kiedyś, jak to już nie będzie istotne". W takim momencie wiemy, że wyznawanie uczuć, mówienie tego co czujemy, okazywanie drugiej osobie tego co czujemy i gdy ona mówi nam to samo jest jak przyjęcie na którym cały czas serwują pyszne, słodkie drinki, szampana, piwo, wódkę . Jesteśmy po tym tak bardzo pijani, szczęśliwi i świetnie się bawimy, z tym że gdy to się skończy- rzygamy i obiecujemy sobie "nigdy kurwa więcej".
Plus w piciu taki, że nie pamiętamy co robiliśmy, natomiast gdy przestajemy się z kimś ważnym spotykać, wspominamy wszystko to co było tak piękne. I mimo, że te drinki były tak dobre i tak pyszne jak te słowa, którymi tak namiętnie się karmiliśmy- żałujemy tego, żałujemy z całego serca, że pozwoliliśmy komuś zajrzeć tak głęboko w nas, jakbyśmy sami dali mu narzędzie którym ma nas tak bardzo zranić.

Doszłam do wniosku, po dość długim czasie, że w końcu mogę przestać martwić się tym, że zostanę wyjebana, ponieważ jak na razie zapowiada się pięknie i idealnie. I nie chodzi o związek, bo aktualnie bez tego związku jest o wiele lepiej. I nie chodzi również o to, że 'super, świetnie mogę sobie szaleć z innymi kolesiami', nie mam nawet na to ochoty. Związek jest po prostu pewnym zobowiązaniem, i mimo wszystko trzeba mówić z kim się idzie, gdzie, na ile. Bo partner ma prawo wiedzieć a my mamy obowiązek powiedzieć. Jest to pewien rodzaj kontroli nade mną, od tego mam jak na razie rodziców. A gdy tylko się spotykamy jest fajnie, nadal jestem wolna bez faceta, a mimo wszystko mam do kogo napisać i powiedzieć, że potrzebuję się spotkać, wiedząc, że gdy tylko on znajdzie chwilę to spotkamy się, będę mogła go przytulić, pocałować. Najważniejsze pytanie: skąd pewność, że on Cię nie wyjebie? odpowiedz: bo mi to powiedział, nie bezpośrednio, ale wiem, że miał to na myśli. Tacy jak on i takie jak ja nie mówią zakochałem się w Tobie ble ble ble. Fajnie jest usłyszeć takie coś, ale jeśli facet (taki jak on) nie jest pewny co my do niego czujemy, nie powie nam zakochałem się w Tobie, jeśli to uczucie jest prawdziwe, postara się nam dać to do zrozumienia, ale nie powie tak szybko, po w sumie 7 miesiącach bardzo luźnej znajomości i po niecałym miesiącu spotykania się. Brak jakiejkolwiek spójności i w ogóle brak wszystkiego w tym tekście, ale właśnie dzisiaj powiedział, że nie jestem mu obojętna i mam gówno w głowie. Ale cieszę się, w końcu pozwoliłam sobie znowu polatać na tyle wysoko, że nawet jebie mnie to co się stało z Ikarem 'i jeśli mam jak on spaść to spadnę jak on ale szczęśliwy'.

06.02.10

Posted on 20:45 by Moi

Koncert hh O.S.T.R. jedno z większych wydarzeń w ich mieście. Pełno ludzi, ale w jej oczy rzuca się jeden koleś, widziała go wcześniej i już wtedy wymienili kilka zalotnych spojrzeń. Więc i tym razem patrzyła się tak długo aż złapali kontakt wzrokowy, delikatny uśmiech, jeszcze kilka spojrzeń i udało się, już był jej. Podbił, zagadał postawił piwo i jak wszystkie jej imprezowe znajomości miało się skończyć na całowaniu i do widzenia, ale on zaproponował, że odprowadzi ją do domu. Pomyślała chwilę nad tym i stwierdziła, że w sumie 'czemu nie?', zawsze będzie raźniej z kimś. Pod domem wymienili kilka pocałunków i numer telefonu. Spotykali się co jakieś 2 tygodnie, czasami co tydzień. Lekko się zauroczyła, zaciągnęła go do łazienki. Skończyło się na tym, że on klękał, co dało jej jakby przewagę, tak uważała. Tylko nie była pewna na czym polegała ta przewaga i w czym ją niby maiła. Podbili jeszcze kilka łazienek w mieście, ale kończyło się tylko na całowaniu, tak ostrym, że za publiczne okazywanie sobie owego pożądania zostaliby wyrzuceni nawet z burdelu. Zajmowało im to około godziny. Problem polegał na tym, że to pożądanie rosło i przez 3 miesiące spotykania się urosło na tyle, że pozwolili sobie na seks na pierwszej wspólnej domówce. I w tym momencie złapała się na tym, że coś czuje. Jej problem polegał na tym, że gdy już coś poczuła do faceta nie umiała się opanować, nie umiała kontrolować tych uczuć. I jak zawsze gdy już coś poczuła, stało się to co stać się miało, bo ona przecież też miała takie zamiary, miał być seks i do kiedyś tam. To że dostała obsesji jest normalne. Chciała go widzieć, dotykać, całować, przytulać i czuć, po prostu czuć, że jest koło niej. Po seksie zawsze starała się pisać do facetów, i tym razem też tak zrobiła. Odpowiedz otrzymała, ale zaproszenie gdzieś, propozycję ponownego spotkania się- nie. Jedyne co jej pozostało po całonocnym i w sumie porannym maratonie seksu to jego kurtka, nie chciała jej oddać, bała się że jak tylko ją odda już go nie zobaczy, nie tak szybko jakby tego chciała.

Fuck Friends

Posted on 21:57 by Moi

Jeśli nasze kontakty tak właśnie mają wyglądać i tylko tego chcemy to dlaczego, cholera tego nie robimy? I tak razem nie będziemy, on się nie nadaje i nawet nie chciałby, ja się nie nadaję mimo iż bym chciała. Wiem, że nie mogę sobie na to pozwolić. No ale wracając do tematu, skoro łączy nas tylko popęd seksualny, czemu marnujemy na to kilka miesięcy. Ja czekam tylko na odpowiednią sytuację -przynajmniej tak sobie mówię- żeby mogła się zaspokoić. Ale mimo to mam nadzieję na coś więcej, dlatego że on jest niedostępny i ja zaczynam sobie na tak owe uczucia pozwalać. I nawet jak piję kawę- według jego przepisu- to cały czas sobie snuję te marzenia, które zostaną tylko marzeniami. Najgorszy jest smak kawy. Smakuje zajebiście, jak nigdy wcześniej. W sumie zastanawiam się nad tym czy ona tak smakuje czy tylko tak mi się wydaje. On świetnie smakuje, a ponieważ go widzę raz na dwa tygodnie, kawa ta zastępuje mi hmm jego towarzystwo to za dużo powiedziane, zastępuje mi po prostu to co ze mną się przy nim dzieje, jak mnie dotyka, całuje. A robi to najlepiej. Potraficie sobie wyobrazić że ktoś całując w policzek, ramię lub po prostu kładąc i delikatnie ściskając pośladki potrafi doprowadzić was do euforii? I to tak wielkiej, że nie umiecie się powstrzymać. Piękne to jest, ale to daje mu nade mną władzę, przewagę, jestem zatracona w tym tak, że nawet to mi nie przeszkadza za bardzo. Nie kontaktuję się z nim aktualnie tylko dlatego, że mam pewność, że go zobaczę. Ale wiem też, że jak go zobaczę to nie wytrzymam i znowu będę rozpływać się z każdym jego dotykiem. Czy brzmię jak zauroczona idiotka?
Dlatego preferuję seks na początku znajomości. Teraz on może zrobić ze mną co tylko ze chce. A co gorsza może mną manipulować i mnie zranić. A to miała być moja rola.
I w tym momencie powinnam zacząć traktować takiego osobnika jak zwykłego znajomego, kolegę, lecz to nie moja rola też, albo będę zimna suką albo zakochaną panną która w stanie będzie zrobić wszystko byle mieć swego ukochanego "chuja".
Dlaczego tak okrutnie nazywam mój obiekt pożądania? Bo o przyrodzenie tego mężczyzny chodziło i chodzi, no i on jest z charakteru chujem. Kocham takich, nieprzewidywalni. Zero pożytku z nich, ale tylko oni potrafią dotykiem,a nawet tylko spojrzeniem mnie rozpalić. Co mi po tym, że będę mieć romantyka, który mnie kocha (takie deklaracje już miałam), takich traktuję jak braci, zrobią wszystko co powiem i nie kręcą mnie. Dla samego seksu można się z takim spotykać, ale jednak lubię seks z uczuciem. Nie mam oczywiście na myśli zauroczenia, czy zakochania, tylko adrenalina, podniecenie i cholerne pożądanie, uwielbiam czuć że facet ma nade mną władzę, a nad taką cipką która robi wszystko co jej powiem- to ja mam władzę. Facet musi mi się podobać też charakterem, głównie charakterem.
Znowu zboczyłam z tematu. No i co z tym fantem mam począć, hę? Gdy jestem gdzieś gdzie jest pełno młodych, przystojnych facetów to jestem Samanthą pełną gębą! Nikt mi nie podskoczy. Ale w takich sytuacjach słyszę Charlotte. A na to nie mogę sobie pozwolić. Twierdzę, że to jest słabość. I za każdym razem kiedy ją w sobie widzę, twierdzę że jestem słaba! A nie jestem. Na co dzień jestem po prostu połączeniem wszystkich czterech albo Carrie.
On ma to coś, 'co ma na moje receptory' ja szaleję i już pragnę piątku i soboty! Rozmowy z nim, jego spojrzenia, piegów, dłoni, ust, pocałunków no i tak dalej. Gadam naprawdę jak zakochana idiotka! To powinno mnie przerażać, a mimo tego nie przeraża mnie. A to znaczy, że bardzo ze mną źle. Dlatego powinnam się z nim przespać i skończyć to. Ale z drugiej strony cały czas byłam dostępna, on niedostępny i chciałabym pograć niedostępną... Jak ja go uwielbiam! Nienawidzę takich sytuacji i tego co mam aktualnie w głowie. Jedno wielkie gówno!! Gówna jest już za dużo więc mogłabym sobie darować. A teraz wyobraźcie sobie ile tego gówna będzie jak on do mnie napisze lub zadzwoni. I ile będzie jeśli tego nie zrobi. Ja pierdole.

parties!

Posted on 16:10 by Moi



















i wszystko od nowa, ale co tam! tym trzeba się bawić